Biechowska joga z Małgorzatą Madej. 16-18.II.2007
środa, 28 lutego 2007
Już po raz piąty w Biechowie k. Nysy Małgorzata Madej, nauczyciel jogi Iyengara w stopniu Junior III, zorganizowała warsztaty jogi. Odbywały się one w pięknym XIX-wiecznym pałacu, w którym mieści się obecnie Technikum Gastronomiczne wraz z internatem.



Pół godziny po asanach o 11.15 (w przerwie można było wziąć prysznic, przebrać się i posilić herbatą) sesja pranajamy (próba oddechu ujjayi w leżeniu na kocu pod kręgosłupem i - dla praktykujących już pranajamę - ujjalyi w siadzie ze skrzyżowanymi nogami). O 12.30 obiad - słynne biechowskie zupy - tym razem pyszna grochówka i kluski z sosem pieczarkowym. O 13.00 część z nas

Po południu (od 16.00) skupiliśmy się podczas praktyki na: rozszerzaniu klatki piersiowej, odciąganiu barków od uszu, oddalaniu od siebie obojczyków i opuszczaniu w dół trapeziusów - najpierw w adhomukha-virasanie, potem w: malasanie, maricyasanie I, kurmasanie, wreszcie w dvi-hasta-bhujasanie. Potem skręt w pasasanie, skręty na krześle i wygięcie do tyłu (też na krześle), no i tradycyjnie salamba-sirsasana + salamba-sarvangasana. O 18.30 kolacja - kasza pęczak z sosem na kwaśno i tartą marchwią oraz zimna płyta i jogurt owocowy na deser. O 19.30 chętni wzięli udział w pokazie filmu o B.K.S. Iyengarze (autor tego

Poranna herbata w niedzielę tradycyjnie ok. 7.45, a o 8.15 praktyka - tym razem poświęcona nie tyle precyzji, co dynamice. Coraz szybsze przejścia do uttanasany, później adho-mukha-śvanasany, wreszcie do caturanga-dandasany i kilka pełnych cykli suryanamaskar. Później cała seria wygięć do tyłu zakończona mostkami ze stania na głowie, na przedramionach i na rękach.
Tym razem zjedliśmy wcześniejszy obiad (o 11.00 - wyśmienity krupnik) i znów chętni wybrali się na spacer, gdzie joga zdziałała cuda (patrz zdjęcia). Popołudniowe zajęcia (od 15.00) bazowały na supta-padangusthaasanach (praca z paskami uświadamiająca pracę bioder - odciąganie biodra nogi w górze w stronę stopy drugiej nogi leżącej na ziemi, co jednocześnie wydłuża bok tułowia) oraz rotacja uda nogi na ziemi do środka. Zakończyliśmy zestawem stania na głowie i świecy. Kolacja o godzinie 17.00 i trzeba wracać do domów po około pięćdziesięciu godzinach spędzonych w pięknym miejscu, wśród życzliwych ludzi i przede wszystkim z najwyższej klasy nauczycielem.
Ryszard Puchalski