Dwa jogowe testy dla męskiego ego
Kalendarium Wydarzeń
Bądź w kontakcie
Wyszukiwarka Wydarzeń

Organizujesz wydarzenie?
 Dodaj je do naszego kalendarza!

Informacje Specjalne

pokaż wszystkie

Informacje

Organizujesz wydarzenie?
 Dodaj je do naszego kalendarza!

pokaż wszystkie

Partnerskie szkoły jogi

Dwa jogowe testy dla męskiego ego

czwartek, 23 grudnia 2021

Karolina Zdrada

Choć tradycyjnie praktyka jogi zarezerwowana była w przeszłości wyłącznie dla mężczyzn, we współczesnym, zachodnim świecie na macie nadal spotykamy przeważającą ilość kobiet. Postanowiłam dziś zadać sobie pytanie, skąd wynika ta dysproporcja.

 

Wielu osobom sztuka jogi kojarzy się jedynie z relaksującym wyciąganiem się na matach, z dźwiękiem lasu deszczowego w tle i zapachem kadzidła. Joga postrzegana jest jako niewymagająca, a przecież jeżeli już inwestować swój czas w jakieś zajęcia to najlepiej po to, żeby się zmęczyć i żeby był (natychmiastowy) efekt. Co ciekawe pogląd ten podzielają zarówno kobiety jak i mężczyźni.  Swego czasu prowadząc zajęcia jogi oraz wzmacniający trening TRX usłyszałam rozmowę dwóch dziewczyn w szatni. Przy wyborze zajęć wspólnie odrzuciły jogę, „bo to tylko taki relaks na matach”. Uśmiechnęłam się  w duchu bo wiem, że potrzeba systematycznej i długiej praktyki, aby wytrwanie w niektórych pozycjach przestało być walką o życie. Żeby  relaksować się na przykład w pozycji kija czy kruka niezbędne jest wypracowanie niezwykle dużej świadomości własnego ciała – a to właśnie jeden z efektów praktyki jogi.

Przeglądam jogowe czasopisma. Mężczyźni redagują teksty, pojawia się coraz więcej zdjęć, na których asany prezentuje płeć mniej piękna. Jednak wciąż przeważająca ilość materiału jest skierowana do kobiet. W mediach społecznościowych ten trend się utrzymuje – o wiele częściej od joginów na zdjęciach z hasztagiem „joga” zobaczymy kobiety. Na szczęście społeczeństwo się zmienia, umysły i serca się otwierają, stąd też coraz więcej facetów przestaje zwracać uwagę na ograniczające przekonania i decyduje się na podążanie swoją drogą, wiedzieni jakimś jeszcze nie do końca odszyfrowanym wewnętrznym głosem.

Zapisanie się na zajęcia postrzegane jako bardziej kobiece - to pierwszy pozytywnie zdany test. Z chwilą rozpoczęcia zajęć następuje test nr 2, dla wielu mężczyzn jeszcze trudniejszy do przejścia – otóż okazuje się, że w jogowym świecie nie dorównują kobietom.

Powiedzmy, że nowo upieczony adept jogi rekreacyjnie biega półmaratony, wyciska ciężary, wykręca setki kilometrów na rowerze czy bez problemu wymachuje 20 kg kettlem. Tak naprawdę rodzaj czy intensywność aktywnego wypoczynku nie ma dużego znaczenia, gdyż każda praktykowana w miarę regularnie forma ruchu wzmacnia siłę czy wytrzymałość i pozwala w męskiej energii pokazać światu „jestem samcem alfa”. Bardzo często – choć ostatnio i te granice się zacierają – w wymienionych powyżej zajęciach statystyczny facet będzie sprawniejszy od większości kobiet ze swojego otoczenia, tym samym podbudowując swoją męskość we własnych oczach. Przychodząc po raz pierwszy na zajęcia jogi mężczyzna musi liczyć się z faktem, że prawdopodobnie będzie mu gorzej szło od większości lub nawet wszystkich kobiet na sali. W dużej mierze będzie to związane z budową anatomiczną: mężczyźni mają więcej masy mięśniowej, a ich tkanka mięśniowa jest bardziej zbita i mniej podatna na rozciąganie. Faceci mają też z natury większe stawy i grubsze kości, a trzymające je więzadła są krótsze, silniejsze i twardsze – wszystko to skutkuje mniejszą niż u kobiet mobilnością wyjściową.

 

 

Pierwsze spotkania z jogą to dla mężczyzny często poznawanie całkiem nowych wzorców ruchu, oswajanie się ze swoim ciałem na zupełnie nowej płaszczyźnie, zauważanie, że niejednokrotnie na nic zda się siła mięśni jeżeli nie pozostanie uważny i osadzony w sobie. Jeszcze trudniej mu pozostać w sobie kiedy z drżącymi mięśniami i potem kapiącym na matę kątem oka obserwuje, jak ta sama pozycja wykonywana przez obecne na sali kobiety wygląda na lekką, a nawet bezwysiłkową. Wtedy zaczyna się prawdziwa joga i odpuszczanie ego, oswajanie swojej słabości, przyglądanie się tym częściom siebie, które być może przez lata były wyparte, bo „facet musi być twardy” i „chłopaki nie płaczą”. Zaakceptowanie, że nie zawsze i nie we wszystkim będzie sprawniejszy od kobiety, przytulenie ograniczeń swojego ciała i związanych z nimi rozwichrowań umysłu, kontynuowanie podjętej praktyki mimo ego, które podsuwa łatwiejsze rozwiązania – to właśnie najprawdziwsza męskość.


 

Wyszukiwarka Wydarzeń

Organizujesz wydarzenie?
 Dodaj je do naszego kalendarza!

Kuchnia
Polecamy
JOGA SKLEP - Akcesoria do Jogi